Kagero Publishing

okrety ws02 aero05 sm06 mwsp03 amia04 Okrety01 mil

Back Jesteś tutaj: Start Komentarze Pokaz seryjnego AW149 w Warszawie

Analizy, felietony

Pokaz seryjnego AW149 w Warszawie

 

21 maja na Lotnisku Warszawa-Babice PZL-Świdnik zorganizował pokaz seryjnego egzemplarza AW149. Prezentacji towarzyszyła konferencja prasowa, podczas której korygowano nieprawdziwe informacje o ofercie PZL-Świdnik podawane przez MON.

wjl005xs

Gwiazda pokazów
 
Pochmurny czwartek nie pokrzyżował planów dynamicznego pokazu AW149. Ten, gdy pojawił się nagle nad bemowskim niebem, w pełni udowodnił co może śmigłowiec nowej generacji. Po krótkiej wiązance podniebnych manewrów na wyższym pułapie i z dużą prędkością, piloci dali jeszcze krótki ale treściwy pokaz zwrotności i stabilności śmigłowca w manewrowaniu na bardzo niskim pułapie, precyzji reagowania na stery, stabilności w zawisie, odporności na boczny wiatr. A tego dnia wiało naprawdę mocno. Łatwość z jaką AW149 płynnie przechodził z jednego manewru w drugi, musiała budzić uznanie, podobnie jak łatwość z jaką śmigłowiec nabierał prędkości i wysokości po chwili bezruchu w zawisie. Eleganckie linie kadłuba AW149 to co najwyżej doznanie estetyczne, jednak to co się od razu rzucało w oczy, a w zasadzie w uszy to zaskakujący niski poziom hałasu generowany przez AW149 manewrujący zaledwie kilkadziesiąt metrów od zgromadzonej publiczności. Pod tym względem stanowił miłą odmianę od operujących po drugiej stronie płyty lotniska śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zauważyć można było jeszcze inny detal. Miejsce montażu i płaszczyzny pracy wirnika głównego i ogonowego nie stwarzają zagrożenia przypadkową dekapitacją osób biegnących w kierunku śmigłowca z obracającymi się wirnikami. 
 
Ten konkretny egzemplarz był już maszyną z partii seryjnej, a nie prototypowej. Przyleciał z Włoch, z których dotarł jednym „skokiem” ponad Alpami do Krakowa, skąd przeleciał do Warszawy, więc tuż po wylądowaniu włoscy piloci najpierw wypakowali swoje bagaże. Śmigłowiec został wypożyczony od włoskich służb odpowiedzialnych za patrolowanie granic. Wypożyczony niechętnie, gdyż z powodu kryzysu z uchodźcami z Afryki na Morzu Śródziemnym, AgustaWestland przekazała ten egzemplarz w „ekstraordynaryjnym” trybie, by mógł zasilić włoskie siły patrolujące wody przybrzeżne. Maszyna, którą można było zobaczyć, była wyposażona w pełni funkcjonalne wyposażenie zadaniowe, na które składa się zdwojona wyciągarka ratunkowa, głowica optoelektroniczna najnowszej generacji FLIR Star Saphire 380-HDc (ARMIA 12/2014) oraz zdalnie sterowany reflektor. Przybyli na pokaz mogli przekonać się o możliwościach transportowych obszernej kabiny, w której zamontowane było 12 absorbujących energię uderzenia foteli. Konstrukcja AW149 gwarantuje wysoką zdolność przetrwania w przypadku awaryjnego przyziemienia. Obustronne odsuwane drzwi oraz niski „próg” dolnej krawędzi kadłuba bardzo ułatwiają szybkie wsiadanie i wysiadanie. Nawet tak nieskoordynowane jak w przypadku całej grupy fotoreporterów i operatorów kotłujących się w środku by sfotografować np. szklaną kabinę wypełnioną ciekłokrystalicznymi wyświetlaczami. Wśród detali przykuwających uwagę było zamontowane w kabinie ładunkowej stanowisko (czy raczej interface z przenośnymi kontrolerami), pozwalające na kontrolę pracy głowicy Star Saphire 380-HDc przez osoby w kabinie ładunkowej, a nie tylko pilotów.
 
wjl 006sPZL-Świdnik odpiera zarzuty MON
 
Niemniej ciekawą częścią pokazu była konferencja prasowa prowadzona przez Prezesa Zarządu i Dyrektora Zarządzającego PZL-Świdnik Krzysztofa Krystowskiego. Część konferencji dotyczącej korzyści gospodarczych, dla Lubelszczyzny i dla Polski (w tym budżetu państwa) tym razem pominiemy – kwestie te przedstawiane były wielokrotnie na łamach ARMII (ARMIA 1/2015, ARMIA 3/2015, ARMIA 4/2015) – ograniczając się tylko jednej wybranej wartości. W latach 2010–2014 (czyli po prywatyzacji zakładów w Świdniku), PZL-Świdnik odprowadziła do Skarbu Państwa 428 mln PLN. To jest najlepsza riposta na pojawiające się w mediach banialuki o tym, że PZL-Świdnik to włosko-brytyjska firma. Tym, na co trzeba zwrócić uwagę, to zarzutu ze strony MON, że PZL-Świdnik przedstawił złą ofertę, w tym offsetową i dlatego odpadł z przetargu. Po pierwsze PZL-Świdnik jako polska firma w ogóle nie była zobowiązana w świetle obowiązującego prawa do składania oferty offsetowej. Rzekoma skala punktów offsetowych, w których Airbus Helicopters miał ich zdobyć 73, natomiast PZL Mielec 50, a PZL-Świdnik 41, to nic innego jak radosna konfabulacja. Bardzo wysoką wartość inwestycyjną oferty PZL-Świdnik – wbrew oświadczeniom płynącym z MON – potwierdził wiceminister gospodarki Arkadiusz Bąk. Mimo, że nie musiał, PZL-Świdnik przedstawił pakiet inwestycji wart ok. 4 mld EUR! Inwestycji, w które zaangażowane byłby (produkcja, serwis) m.in. WZL-1, WZL-2, FB Radom-Łucznik, ZM Tarnów (ARMIA 1/2015), zgodnie z wymogami MON. Miejsca pracy byłby zapewnione w Łodzi, Dęblinie, Bydgoszczy, Radomiu i Tarnowie. W przypadku wyboru Caracala, udział polskich dostawców uzbrojenia lotniczego (Mesko, ZM Tarnów) w ogóle stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nie jest także prawdą, choć takie sugestie wielokrotnie padały z ust kierownictwa MON, że PZL-Świdnik zaproponował cywilne AW189 w 2017 r., a dopiero dwa lata później wojskowe AW149.
 
MON kontra polscy podatnicy
 
Bardziej szczegółowe odniesienie się do zarzutów ze strony MON dotyczących oferty znajduje się w najnowszej ARMII, łącznie z wywiadem z Prezesem Krystowskim. Jednak przede wszystkim nie należy tracić z oczu podstawowego faktu. W przypadku AW149 chodzi o pełną produkcję (z wyjątkiem silników) całego śmigłowca w Polsce. A nie końcowy montaż z uprzednio wyprodukowanych gdzie indziej części i podzespołów. Gdyby MON wybrał AW149, oznaczałoby to szacunkowe oszczędności rzędu 1,5 mld PLN z tytułu ceny zakupu, 3 mld PLN z eksploatacji oraz dodatkowe wpływy w wysokości 1 mld PLN z VAT oraz drugie tyle z wpływów z CIT, PIT i składek ZUS. Łącznie MON lekką ręką zrezygnował z 6,5 mld PLN! W przypadku poszczególnych już wymienionych spółek i innych, to ich straty z decyzji MON w ramach niezrealizowanych inwestycji offsetowych wynoszą szacunkowo: 720 mln EUR  dla WZL-1, 100 mln EUR  dla WZL-2, 270 mln EUR dla WZE w Zielonce, 60 mln EUR dla ITWL, 45 mln EUR dla FB Radom, 40 mln EUR dla ZM Tarnów. Uruchomienie światowego centrum produkcji AW149 w Świdniku oznaczałoby 1 mld PLN inwestycji bezpośrednich oraz jeszcze 1 mld EUR z transferu technologii. Dodatkowe kolejne programy produkcyjne to nowych 500 miejsc pracy w Świdniku, w którym ruszyłaby też produkcja kadłubów AW189 i AW169 oraz produkcja najnowszego modelu śmigłowca AW109 Trekker. A przede wszystkim wraz z AW149 Wojsko Polskie dostawało kody źródłowe, dzięki czemu miałoby bezpośredni wpływ i kontrolę nad rozwojem i modyfikacjami tego śmigłowca przez następne dekady rozwoju tej konstrukcji. MON woli trwać jednak w swym błędzie. Zresztą nie jednym. I niestety pewnie nie ostatnim.
 

Najnowsze wiadomości

zapraszamy do sklepu    •    sklep.kagero.pl

nowosci portal